Notki
Tytuł:Zenon
Czas:
wtorek, 1.lutego.2011, 15:47
Napisała:Bezchmurna
Zapewne większość osób, gdy spojrzy na tytuł notki pomyśli, że piszę o chłopaku, koledze itp. Otóż nic bardziej mylnego! Zenon to po prostu nazwa mojego aparatu, mojego małego, kochanego urządzenia(tak, jestem nienormalna). Niedługo będzie ze mną rok i od tego czasu poznałam już jego możliwości i zaadoptowałam mu kolegę- Velixa(statyw). Jednak Zenek to nie jest zwykły aparat, to maszyna do zatrzymywania czasu i przelewania myśli na formę JPG. Zdjęcia wykonuje hobbystycznie, głównie wykonuję sesję, w których pozuje mi moja Blondi(która musiała akurat teraz jechać do Warszawy ;() W końcu każdy musi się czymś interesować i jak to leciało w pewnej piosence "mieć swojego bzika".
Uwielbiam dźwięk zwalnianej migawki i pierdolić się z tymi ustawieniami, które i tak nie będą takie, jak chcę. Ale właśnie w tej chwili nie myślę o niczym innym oprócz perspektywy, kadru, wartości migawki, czy przysłony no i oczywiście, żeby moja modelka już nic nie mówiła! Ostatnio jakoś nie mam pomysłów na sesje. Nic- kompletnie. Oczywiście Wika chce sesje, kiedy ja nie mam pomysłów, więc ostatnio strasznie suszyła mi głowę:/ Mam OGROMNĄ nadzieję, że po feriach, wypoczęta, ale zajęta lekcjami nie zapomnę o tym jakże miłym sposobie spędzania czasu no i może założę coś do publikowania tych moich wypocin. Ogólnie mam wiele rzeczy do zrobienia po feriach. Po co robić coś dziś, skoro można jutro? Choć może nie można tego po mnie poznać, ale okropny ze mnie leń i każde zmobilizowanie się do pracy wiele mnie kosztuje. A po feriach czeka mnie nie tylko nauka, którą staram się zgłębiać, ale jeszcze te chore projekty( 2!), z czego jeden muszę zrobić w ferie. Dodatkowo nasza klasa dostała się do konkursu wiedzy i wpadłam na kilka pomysłów, których nikomu nie będzie się chciało realizować. Od niedawna jeszcze myślę o zrobieniu kilku zdjęć powiązanych ze sobą w jakiś sposób. Nic konkretnego nie wpadło mi jeszcze do głowy- ale spokojnie czekam, mam nadzieję, że i tym razem nie zabraknie mi kreatywności no i CHĘCI DO DZIAŁANIA.
Zenek was serdecznie pozdrawia ;>
Tytuł:Na strychu
Czas:
piątek, 26.listopada.2010, 23:35
Napisała:Bezchmurna
Nagle naszła mnie chęć napisania notki. Czasami
mam takie swoje prywatne zachcianki.
Tak, wiem. Długo nie pisałam. Po prostu wiem, że blog to nie miejsce dla mnie. Publicznie wylewanie swoich żali to nic pociągającego. Jedyne co mi się w tym podoba to fakt, że mogę publicznie wyjawić swoje poglądy, myśli. Jednak na dłuższą metę nie dam rady regularnie dodawać notek. Zresztą wtedy blogowanie staje się obowiązkiem, a to zabija całą przyjemność.
Moja domena (totalny_face_palm). Ale nie chce się przeprowadzać. Od zawsze przywiązywałam się do rzeczy najmniej istotnych.
Uroczyście stwierdzam, że uwielbiam się śmiać. A najbardziej z byle czego lub z samej siebie. Nie widzę w tym nic dziwnego czy nienormalnego, że śmieję się dosyć często, że śmiesznie się śmieje(podobno). Czasami na przerwie ludzie się dziwnie patrzą, jakby śmiech był czymś zaraźliwym albo co gorsza nie na topie ;O
To by było straszne i bym się z tego powodu powiesiła. Ale wiecie co! Wy po prostu zazdrościcie mi wiecznie dobrego humoru i wiecznej "fazy".
Zawsze mam własne zdanie. I wpędza mnie to niekiedy w różne nieporozumienia. Ale ja do cholery nie potrafię go nie wyrażać. Serio! Ale bardziej od tych małych zwarć miedzy mną a innymi osobnikami z gatunku mamswojezdanios, denerwuje mnie fakt, że niektórzy do tego gatunku nie należą. Myślą, że po prostu czasami lepiej mieć zdanie takie jak reszta. Przyznam, że tak jest łatwiej. O niebo łatwiej. Ale w ten sposób nie odkryjecie niczego nowego. To takie smutne trwać wiecznie w tym samym punkcie. Do tego punkcie zwrotnym.
Dziękuję Państwu za odwiedzenie mojego ogromnego strychu myśli. Lubię go! Jest tam tyle niepotrzebnych rzeczy!
Żegna was zacna markiza Iza(śmiałam się dziś z tego i wielu innych rzeczy ponad godzinę ;)
Tytuł:Odchodzę.
Czas:
wtorek, 4.sierpnia.2009, 18:54
Napisała:Bezchmurna
Nic już mnie nie trzyma przy tym blogu. Pozostało tylko coś czym był on dawniej. Zmieniłam się, w on wraz ze mną. Pogoń za komentarzami to zajęcie nie dla mnie. Tkwienie w mylogu także. Nie ogłaszam oczywiście, że na zawsze opuszczam blog. Nie zdziwiłabym się, gdybym do niego powróciła. Lecz ten adres, ta domena...
Nie opuszczam blogowego świata. Zmieniam domenę na... Nie! Nie powiem. Tamten blog będzie tylko dla mnie i nie będzie miał z tym czymś nic wspólnego (oprócz autorki oczywiscie). Więc żegnam!
PS. Przepraszam także wszystkich znajomych. Wam także nie podam adresu. Proszę o zrozumienie:*
Napisała:Bezchmurna
Jak wam się wydaje czy trzynastolatka może w ogóle pisać opowiadania? Czy nie będą one wtedy nie godne spojrzenia i bardziej śmieszne niż ciekawe? Ja ostatnio coraz częściej zadaje sobie to pytanie. Zwłaszcza, że tą trzynastolatka jestem ja. Lubię pisać opowiadania. Czasami mam nawet chęć opublikowania któregoś z nich. Jednak chyba jestem zbyt słaba na krytykę. Krytykę, która z pewnością mnie dosięgnie. Zresztą kto by je przeczytał? Chyba nikt. Mogę jednak się mylić. No cóż.. może w przyszłości. Jak coś ciekawego napiszę. W końcu nie mogę być pewna niepowodzenia. A gdyby tak.. eh pragnienia.
Już trochę nawiązałam do tematu. Jednak w tytule jest pytanie: "Dlaczego". Spróbuję na nie odpowiedzieć choć sama częściowo nie wiem jak. Może napiszę po prostu to, co mi w duszy gra? Najgorzej jest, że nic nie gra. Jednak specjalnie dla was się wysilę i coś nabazgrolę :)
Bardzo lubię wygłaszać swoje zdanie. Właśnie tak traktuje pisanie na blogu. Natomiast w opowiadaniach interesuje mnie ten pozbawiony szarości świat. Nikt przecież nie zachęci czytelnika do śledzenia swojego działa jeżeli będzie ono pozbawione jakiejkolwiek duszy. Zawsze szarość w książkach jest tylko niepozorna. Przecież zawsze się tam coś dzieje. A w naszym życiu? Nie zawsze. Przynajmniej w moim. Właśnie ta szarość czasami potrafi człowieka już znudzić i może wydawać się, że nic już go nie zaciekawi. A jednak pisanie opowiadań wprowadza w nasze życie odrobinę zmian. Wystarczy mieć bujną wyobraźnię, chęci alby napisać coś co może kogoś zaciekawić. Ponadto pisanie to trochę takie oderwanie się od świata. Spojrzenie w głąb i czasami nawet dostrzeżenie czegoś interesującego. Czegoś co przedtem nie było, a tak naprawdę było nie do dostrzeżenia. Tak więc pisanie czegokolwiek, gdziekolwiek, jakkolwiek pasjonuje mnie.. wszystkim. Oddaleniem się od kłopotów, wylanie na papier, klawiaturę wszystkiego co nas irytuje. Nawet ta szansa, że znajdzie się ktoś kto jednak nas wysłucha i zobaczy czasami tak odległy dla większości z was świat trzynastolatki.
Napisała:Bezchmurna
Tak! Dobrze widzi, ten kto to czyta! Zdecydowanie powracam. To główna zasługa naprawionego myloga. Właściwie już myloga beta. Jeszcze się w sumie nie obeznałam z nowymi opcjami i możliwościami, ale lepiej jak dla mnie być nie może. Oczywiście mimo wszystko dla mnie najlepszy był stary, dobry mylog, z którym dobrze pracowało mi się przez trzy lata. Niestety potem ta współpraca nie szła już tak pomyślnie. Jednak mam nadzieję, że z betą zapoznam się i będę z niej korzystała równie długo jak ze zwykłego myloga. No cóż. Trzeba się cieszyć tym co się ma i ja właśnie tak postanawiam zrobić. Ogólnie to dzisiaj mam jakiś dobry humor. Ale to za pewne przejściowe. Dzisiaj wyjątkowo ciesze się z mojego ocalałego archiwum. Czym jest dłuższe tym ciężej mi będzie z nim się rozstać. Jednak jak na razie mam mnóstwo pomysłów na notki. Ponadto zapewne wiele jeszcze napłynie. Choć nie mam co narzekać. Dokładnie wczoraj nowe pomysły przypłynęły do mnie na łodzi z papieru wraz z moim nowym szablonem. Jest naprawdę śliczny i wyjątkowo pasuje do dzisiejszej notki. Jednak za pewne będzie mi służył o wiele dłużej bo jak wiadomo nie od dziś mam jakiś dziwny sentyment do szablonów. Mam tyle lat blog, a tylko kilka szablonów miało okazje gościć na nim. Tak więc prawie wszystko mam do ruszenia na podbój świata blogowego: szablon, pomysły na notki. Tylko czego brakuje? Oczywiście chęci. Z tym jednak będzie najtrudniej. No i jeszcze zapomniałam o odwiedzających. Ich zapewne nie przybędzie. Choć bardzo bym chciała. W końcu wraz z swoim powrotem życzę sobie komentarzy. Z chęcią przyjmę również te krytyczne bo przyda mi się mały pstryk bo chyba zbytnio się rozpędziłam z tym wszystkim. Nawet tą notkę napisałam z dużym (zbyt dużym) rozmachem. Chciałam poruszyć jeszcze jakiś temat, ale chyba się wypaliłam i wena prysła. A szkoda.. Jak przyjdzie to zapewne znów się pojawię. Pozdrawiam! A i mam jeszcze jeden komunikat! Dawni blogerzy powracajcie na myloga beta. Znów będzie jak dawniej!